Nie zestarzejemy się razem. Kiedyś byłam przekonana, że
zostaniemy rodzicami. Wybudujemy wymarzony dom nad oceanem. Będziemy cały czas
zakochani. Pomyliłam się. Będzie zupełnie inaczej. Każde z nas znajdzie kogoś
innego. Nasze drogi się rozejdą. Gdy kiedyś Cię zobaczę , przejdę na drugą
stronę ulicy ,żeby uniknąć tego spotkania. Będziemy od siebie uciekać , choć
tak naprawdę to nic nowego.
Wróciłam do Włoch, poszłam do jakiegoś klubu. Chciałam
zapomnieć o Tobie choć na chwilę. Jeden z mężczyzn był zdecydowanie zbyt
nachalny. Po jakimś czasie zaczął dotykać mojego uda. Próbowałam go odepchnąć,
nieskutecznie. Wtedy znowu się pojawiłeś. Byłeś wszędzie ,ale ja już chyba tego
nie potrzebowałam. Chwyciłeś mnie za rękę i wyprowadziłeś z klubu. Przywarłeś do
ściany i nie pozwoliłeś na wykonanie jakiegokolwiek ruchu.
- Znowu chcesz to zrobić? Ile razy będziesz mnie ranić? Ile
razy Noelle? – unosisz mój podbródek
- Kim Ty w ogóle jesteś co? – kładę dłoń na twoim policzku
- Twoim mężem. – odpowiadasz całując mnie w czoło
- Wczoraj złożyłam papiery rozwodowe. – odwracam wzrok
Puszczasz mnie , niedowierzasz w to ,co przed chwilą
usłyszałeś. A ja nawet nie potrafię spojrzeć Ci w oczy. Znowu krzywdzę i znowu
uciekam.
♥
To chyba najkrótszy rozdział, ogromnie za niego przepraszam. Obiecuję ,że w ramach malutkiej rekompensaty kolejny pojawi się w poniedziałek/wtorek.
Ogromnie dziękuję za nominacje do Liebster Award. Obiecuję ,że jutro odpowiem na pytania. Kochane, jeszcze raz gorąco dziękuję.
Wesołych Świąt ♥
Wasza lukrecja.